Grudniowe nowości w mojej kosmetyczce: Selfie Project, Bielenda, BeBeauty, Miss Sporty

Z racji końca miesiąca i jakimś zapoznaniu się z kosmetykami, czas na nowości grudnia! Udało mi się upolować kilka ciekawych produktów, które chciałabym Wam przedstawić. Używałam ich parę razy, dlatego mogę się o nich już trochę wypowiedzieć :)


Na sam początek, przedstawiam Wam antybakteryjny, matujący puder od stosunkowo nowej marki, mianowicie Selfie Project. Marka ta wytwarza kosmetyki dla młodej, problematycznej cery z trądzikiem.
Puder zawiera 9 g i jest zamknięty w tradycyjnym, plastikowym opakowaniu. Nie jest transparentny, ale też nie widać go na twarzy. Matuje na kilka dobrych godzin (co można zauważyć na płatkach nosa), natomiast sam kosmetyk utrzymuje się około połowy dnia. Choć mam go od mniej więcej połowy listopada, sięgnęłam już denka. Myślę, że starczy mi jeszcze jakiś miesiąc, może półtora, nie sądzę bym miała go dłużej. Kosztuje 12,99 zł i można znaleźć go (jak i całą markę) jedynie w Rossmannie. Choć nie jest to zły produkt, nie wiem czy kupię go ponownie. Myślę, że ze względu na moją cerę, przynajmniej raz, ponownie zawita do mojej kosmetyczki, jednak nie mogę stwierdzić czy pozostanie ze mną dłużej.

Kolejnym, bardzo interesującym kosmetykiem jest preparat do usuwania skórek i zgrubień 10w1 od Bielendy. Zaintrygowana taką nowością, natychmiast przystąpiłam do użycia owego preparatu. Konsystencja jest żelowa, ale bardzo płynna, wręcz wodnista. Zbyt dużo produktu wylewa się z opakowania, więc jedna aplikacja starcza na dwa, trzy paznokcie. Coś co według mnie jest niezwykle niewygodne w użyciu to nie wchłanialność kosmetyku. Producent zasugerował, aby na 15 sekund zostawić żel na naszych skórkach, zaś po minionym czasie je odsunąć oraz dokładnie zmyć go ze skórek. Dla mnie jest to niewygodne pod tym względem, iż wołałabym, by preparat się wchłaniał i nie trzeba było używać wody. Cóż, lenistwo :D Za 5 ml, zapłacimy 13,99 zł, więc całkiem sporo.


Kosmetyków do pielęgnacji twarzy mam niewiele, same pojedyncze i najpotrzebniejsze. Żel do mycia twarzy mam również jeden, kupowany na bieżąco. Ze względu na końcówkę opakowania żelu z Biedronki, wybrałam się do tegoż marketu w wiadomym celu. Oczywiście, jak to zawsze bywa, akurat tego, różowego nie było. Trochę zirytowana kolejnym sklepem bez mojego ukochanego produktu, zaczęłam grzebać w półkowych kosmetykach BeBeauty. Dojrzałam normalizujący żel-peeling. Stwierdzając, iż peelingu będzie pewnie tyle, co wcale, niechętnie wybrałam się z nim do kasy. Przechodząc do sedna - jest to (jak napisał producent) faktycznie żel oraz peeling. Wbrew pozorom, jestem z tego bardzo zadowolona, ponieważ jest to dość ostry i codzienny peeling. Rzadko można spotkać dobry, peelingujący produkt myjący, który stosować można każdego dnia. Jest to naprawdę przyjemny produkt i zarazem bardzo tani, gdyż za zaledwie 4,99 zł dostajemy aż 400 ml kosmetyku. Nie wiem jedynie, czy dla mojej cery nie jest zbyt zdzierający.


Ostatnimi już nowościami w tym miesiącu są lakiery. Z racji, iż z lakierami Miss Sporty styczność miałam i nie do końca spełniły moje oczekiwania, nie specjalnie miałam ochotę do nich wracać, choć kolory niezwykle kuszą. Koniec końców, owe lakiery dostałam, co też mimowolnie postanowiłam użyć, a nóż jednak się polubimy. W mojej lakierowej kosmetyczce więc, zagościł Clubbing Color 1 Minute oraz Lasting Color Gel Shine. Co do lakieru wysychającego minutę... No nie sądzę, by było to dobre stwierdzenie. Mój jasny, żółty odcień nie pokrywa paznokcia nawet po trzech warstwach. Wysycha bardzo długo i krótko się utrzymuje. Wydaje mi się, że mój poprzedni także był z tej serii. Jeśli natomiast powiedzieć o Gel Shine - po prostu cudowny. Piękny bord, który w całości pokrywa płytkę już po jednej warstwie! Po 3, 4 dniach, po bokach leciutko odpryskuje lakier, jednak jeśli komuś nie zależy na idealnym manicure, te drobne ubytki nie sprawią problemu przez tydzień. Tę serię, mogę w zupełności polecić, bardzo się z nią polubiłam i z pewnością pokuszę się o nowe odcienie! :)

Tak więc to tyle z moich nowości. Nie było tego dużo, ale myślę, że skorzystacie z mojej opinii. A co Was zainteresowało w tym miesiącu? Zdobyliście jakiegoś ulubieńca? Piszcie w komentarzu, a tymczasem do zobaczenia w kolejnym poście :*
Pozdrawiam :)

Komentarze

  1. Mam też ten nowy puder ale nie miałam jeszcze możliwości przetestowania, mam nadzieję, że się spisze chociaż obawiam się, że będzie zbyt słabo krył.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo fajnie matowi, to trzeba mu przyznać. Ale jak pisałam, nie utrzymuje się mega długo, ale myślę, że te pół dnia to w miarę w porządku czas :)
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  2. Nie używałam chyba tego żelu-peelingu z bebeauty, miałam natomiast inne produkty z tej marki do oczyszczania twarzy i sprawdzały się naprawdę dobrze. Za taką cenę petarda:) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, też bardzo je lubię! Najlepszy jest ten różowy żel do mycia twarzy :) Pozdrawiam Cię serdecznie:*

      Usuń
  3. Znam jedynie żel z Biedronki - lubię go ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest tani, bardzo dobry i super wydajny! :) Nie miałam jeszcze niebieskiego, ale różowy jest moim zdecydowanym ulubieńcem i faworytem :D

      Usuń
  4. Preparat Bielendy też mnie nie zachwycił. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przez to mam niechęć do takich kosmetyków :(
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  5. Nie miałam nic z tych rzeczy i niekoniecznie mnie kusi, wolę produkty bardziej naturalne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że i tak warto spróbować :)

      Usuń
  6. Odpowiedzi
    1. Bord jest idealny na tę porę roku! Zakochałam się w nim i ostatnimi czasy nosiłam go, kiedy tylko mogłam :D

      Usuń
  7. żel z biedronki - również polecam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Który jest Twoim ulubionym? Ja zakochałam się w różowym :)

      Usuń
  8. Ja lubię lakiery z Lovely, są w porządku, cena też fajna, a jak nałoży się top-coat lub bezbarwny lakier, to trzymają tydzień bez ubytków nawet przy zmywaniu. C:

    przemyslenia-popsutego-kranu.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lakierów z Lovely nie miałam, natomiast bardzo lubię te z Wibo :)

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty